Dlaczego rzuciłem palenie?

Dlaczego rzuciłem palenie? Dlatego, że tego chciałem. To była moja decyzja. Musiałem do niej dojrzeć. Musiałem ją zrozumieć. Musiałem ją zaakceptować.

Chciałem rzucić palenie. Nie do końca na początku rozumiałem dlaczego tego chcę. Co jeszcze ważniejsze – z własnego doświadczenia wiedziałem też, że samo chcieć nie wystarczy. Intuicyjnie czułem jednak, że nadszedł w moim życiu taki moment, że warto się z tym znowu zmierzyć. Wiedziałem, że powinienem ten moment wykorzystać. Miałem też przekonanie, że aby go wykorzystać muszę się do tego dobrze przygotować. Być może dla Ciebie też nadszedł ten moment. Po to by móc powiedzieć: Rzuciłem palenie.

Czy trzeba się przygotowywać do rzucenia palenia?

To oczywiste pytanie daje oczywistą odpowiedź. Powinno się do tego przygotować i to jak najlepiej. Rozumiałem to wtedy doskonale, szczególnie, że to nie miała być moja pierwsza próba. Kilka poprzednich po krótszych lub dłuższych okresach niepalenia kończyły się tak samo – nauką. Teraz już wiem, że nauką – kiedyś myślałem, że porażką. Na szczęście z każdej poprzedniej „porażki” wyciągnąłem wnioski na przyszłość. I zastosowałem je by rzucić palenie. Pozbyć się nałogu nikotynowego raz na zawsze.

Pierwszym wyciągniętym wnioskiem i pierwszym krokiem w przygotowaniach było znalezienie mojego powodu, dla którego chcę rzucić palenie. Uzasadnienia mojej decyzji, do którego powinienem sam dojść, a nie wziąć „gotowca z półki”. W moim przypadku „powód z półki” niestety nie działał. Za każdym poprzednim razem gdy próbowałem pozbyć się nałogu robiłem to z bardzo ważnych powodów. Ogólnie znanych i akceptowanych. Powodów, o których można posłuchać i poczytać wszędzie tam gdzie o rzucaniu palenia jest mowa. Powodów, które rozumiałem ale ich nie czułem. Nie byłem z nimi związany emocjonalnie, nie towarzyszyły mi żadne uczucia. W związku z tym szybko i łatwo, sam przed sobą, potrafiłem je obalić.

Moje (pseudo)powody by rzucić palenie…

Jakie w takim razie było moje dotychczasowe uzasadnienie, które nie działało, albo działało dość krótko.

Chciałem rzucić palenie bo:

  • Palenie papierosów szkodzi zdrowiu.
  • Palenie papierosów prowadzi do poważnych chorób, w tym m.in. raka.
  • Palenie papierosów mnie kiedyś zabije.
  • Palenie papierosów skraca życie.
  • Palenie papierosów jest niemodne.
  • Osoby palące śmierdzą dymem tytoniowym.
  • Moja kochana żona chciałaby, żebym rzucił, itp.

Każdy słuszny. Każdy prawdziwy, ale CO Z TEGO. Które z tych wszystkich powodów tak naprawdę dotyczy mnie?!?

… i sposób w jaki się z nimi rozprawiałem.

Oczywiście szybko znalazłem sposób by je obalić. Na każdy miałem gotową odpowiedź. W większości przypadków 100% usprawiedliwienie dlaczego bez żadnych wyrzutów sumienia mogę dalej palić:

  • Palenie papierosów szkodzi zdrowiu.
    Jestem, zdrowym młodym człowiekiem, który zdobywa świat. Swoim zdrowiem będę się martwił później.
  • Palenie papierosów prowadzi do poważnych chorób.
    No cóż. Wiele osób choruje poważnie nie paląc papierosów. Wielu palaczy umiera z innych powodów niż rak. Mnie to na pewno nie spotka.
  • Palenie papierosów mnie kiedyś zabije.
    Carpe diem. Jutro może mnie przejechać samochód.
  • Palenie papierosów skraca życie.
    Czy to naprawdę ma znaczenie, czy będę żył 80 czy 70 lat. Wtedy naprawdę tak myślałem. Dzisiaj gdy docieram do kolejnej istotnej dziesiątki w życiu to już powoli zaczyna mieć znaczenie. 🙂
  • Palenie papierosów jest niemodne.
    Jak jest niemodne jak wielu z moich znajomych pali papierosy. W pracy spotykam się z nimi „na fajku”. Że niby muszę wyjść z budynku, żeby zapalić. Dajcie spokój. Wychodzę na świeże powietrze i … zawsze wtedy ich spotykam zajętych ciekawą rozmową z zapalonym papierosem w dłoni. Dłoni bądź ustach.
  • Osoby palące śmierdzą dymem tytoniowym.
    Lepiej śmierdzieć papierosami niż potem. Dziesiątki podróżujących środkami komunikacji publicznej w godzinach szczytu nie mogą się ze mną nie zgodzić.
  • No i ostatni argument. Moja kochana żona chciałaby, żebym rzucił.
    I daje mi to codziennie odczuć mówiąc, że śmierdzę papierosami. Przecież w domu nie palę – wychodzę na balkon.

I pewnie mógłbym tak  jeszcze przez jakiś czas słuchać podszeptów mojego wewnętrznego głosu. Ach ten wewnętrzny głos, który zawsze powie co jest dla mnie (czyt. niego) najlepsze (czyt. bezpieczne). Ileż to razy podpowiadał mi:

  • Papieros pomaga Ci się uspokoić jak ktoś lub coś Cię zdenerwuje,
  • Papieros daje Ci prawo do zrobienia sobie przerwy – przecież jestem wolnym człowiekiem, mam prawo zapalić gdy tego chcę,
  • Lubisz uczucie, które towarzyszy Ci jak się zaciągasz – chcesz z tego zrezygnować?,
  • Dzięki temu, że palisz masz dużo znajomych,
  • Masz jeszcze czas na rzucenie palenia,
  • Mama pali już tyle lat i jest zdrowa,
  • Po co będziesz znowu próbował – skoro już tyle razy Ci się nie udawało to pewnie nie uda Ci się i tym razem.

I jak tu się z tym nie zgodzić? Przecież to była prawda. Tylko, że ja …

… w końcu znalazłem swój powód.

Chciałem być wolny. 🙂 To nie żart. To był mój powód dla którego podjąłem decyzję o rzuceniu palenia. Po długich rozmyślaniach doszedłem do wniosku, że u podstaw mojej decyzji leży najzwyczajniej w świecie uwolnienie się od więzów nałogu. Rzuciłem palenie, żeby być wolnym. To ja zdecydowałem – nie mój wewnętrzny głos. Jak myślisz jakie uczucie towarzyszyło mi gdy do tego doszedłem. Byłem szczęśliwy. I to uczucie towarzyszyło mi do ostatniego wypalonego papierosa.

A jaki jest Twój powód? Prawdziwy powód. Jeśli już udało Ci się go znaleźć to podziel się nim z innymi w komentarzu. Zachęcam Cię do tego jak i do wyrażenia swojej opinii na temat tego co przeczytałeś. A jeśli jeszcze nie masz swojego powodu to z następnego wpisu dowiesz się jak go znaleźć. 🙂 To będzie sprawdzona metoda. Możesz mi wierzyć.

Dziękuję za Twój czas i mam nadzieję, do zobaczenia wkrótce.

:-Darek

Czytaj dalej. 🙂
Zapisz się na newsletter jeśli masz ochotę przeczytać kolejne wpisy.

Dodaj komentarz

4 × 1 =